piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 5. I pomyśleć że teraz nie mówimy do siebie zwykłego 'cześć' na ulicy...

Dedykacja dla : Emili Prasil : Mojej Najwspaniajszej przyjaciółki na świecie ♥ Kocham cię :* Myśle że Ci się spodoba to co dla ciebie napisałam! ;D

Przez zasłony prześwitywało słońce... Zaspana rozglądnełam się po pokoju. Spostrzegłam że nie jestem w swoim 'apartamencie'. Przestraszona podniosłam odrazu pościel. Zauważyłam że jestem w samej bieliźnie. Usiadłam na boku rogu łóżka i zaczełam płakać. Skąd mogłam wiedzieć gdzie jestem? Co ja tamtej nocy robiłam?.. Nagle usłyszłam kroki. Spowrotem weszłam pod pościel, przymrugając jedno oko i nadal się rozglądając. Nagle zauważyłam Jacka i już niczego się nie bałam. Otworzyłam oczy. Jack był ubrany w szary dres i szarą bluze. Wyglądał tak słodko..
- Widze że już wstałaś , śpiochu. - powiedział z uśmiechem na twarzy. - Chodź coś zjeść.
- Co się wydarzyło wczoraj , wyggdukałam cicho. Bardzo bolała mnie głowa. Kacyk..
- Nic takiego.. - odpowiedział.
-Przecież wiem że coś było na rzeczy..
- Okey. Opowiem Ci wszystko po śniadaniu. Dobrze?
- Zgoda. - odpowiedziałam.
Pomłógł mi wstać i poprowodził mnie za rękę na taras gdzie już czekało śniadanie.Usiadłam naprzeciwko jego.
- Mogą się tu zlecieć moi koledzy. Uważaj. Jakby co.. - powiedział i zaśmiał się pod nosem. - Są nieco dziecinni i będą sie Ciebie pytać o wszystko.
- Okey. Chętnie ich poznam. - uśmiechnełam się.
- Heeeeeeeeeeejjjjjj! - Zawołało dwóch chłopaków. - Ale mam kaca. - powiedział jeden.
 Max --> Brunet
                                                                                Oskar ---> Blondyn
 
- Trzeba było tyle nie pić , ciotko - powiedział Jack.
- Odezwał się ten , który nie pije! - odpowiedział.
- Jestem bardziej odpowiedzialny od Ciebie. - A tak wogóle to to jest Ania. - Moja koleżanka. - powiedział.
- Oo Hej! - Miło mi cię poznać. - powiedział jeden. - Jestem Oskar.
- Mi Cię też.
- A ja jestem Max. - powiedział drugi. - Mów mi Maxi.
- Siemka Maxi. - zaśmiałam się. - Ciesze się że moge was poznać.
- A jak my się cieszymy - powiedział Max. - Jack nam wiele o tobie odpowiadał , jaka jesteś wspaniała i wgl..
- Hahha. - Naprawde? - zdziwiłam się.
- Dobra,dobra chłopacy nie zmyślajcie. - My już lepiej pójdziemy.. - odpowiedział Jack i pociągnął mnie za rękę.
- Twoi koledzy są naprawde uroczy.. - zaśmiałam się.
- Bez przesady. - Chodź dam Ci coś z mojej szafy. ( Do tej pory byłam w szafrloku).
- Przecież mam swoją sukienke!
- Obrzyganą i potarganą.. - powiedział.
- Jak to? -Co się wczoraj działo? Możesz mi powiedzieć wszystko?
- Naprawde nic się nie wydarzyło o czym własnie myślisz. To nic takiego.
- Chyba nie wylądowałam w... - i tu mi przerwał.
- Nie! W życiu! - powiedział.
- To w takim razie co się stało? - zapytałam.
- Nap... - przerwałam
- Musiało coś zajść skoro wylądowałam u Ciebie! - powiedziałam.
- Więc twój kochany kolega czy tam przyjaciel Eryk.. jeśli dobrze pamiętam upił się do nieprzytomności.
- Skąd ty to wiesz? Przecież go nie znasz.. - powiedziałam.
- Wykrzykiwał swoje imie na całą impreze.. Więc on.. Upił się i zarywał do każdej panienki , która tylko była w pobliżu. Upiłaś się. Naszczęście ja jeszcze trzeźwo myślałem. Zaczął zarywać do Ciebie. Ogólnie to zaczynał rozpinać Ci sukienke. Wiec mu przywaliłem...
- What the Fuck?!
- No mówie że mu przywaliłem. - Anka słuchaj ja nie chciałem ale jak widziałem że się do Ciebie zbliża to co miałem zrobić? Powiedzieć: Rób sobie co chcesz?! - Nie mogłem tego tak zostawić. - powiedział i grzebał w szafie za ubraniami dla mnie.
- Ale czy musiałeś go bić?! - Mogłeś mu coś powiedzieć..
- Do takiego pijanego kolesia nic by nie dotarło.
- W sumie prawda.
- Sama widzisz.- powiedział podając mi bluze i spodnie od dresu.
- Dzięki. - Wiesz ale i tak musze sprawdzić co u niego. Nie musiałeś odrazu go bić! To mój nalepszy kumpel i by mi nic nie zrobił , naprawde...
- Dziwne. Widziałem co innego.
- Co?
- Rozpinał ci sukienke , a później podciągnął ją do góry. - Zdążyłem na czas. Po prostu puściłem mu z łokcia. I się ogarnął.
- Krwawił ? - zapytałam.
- Nie wiem. Zająłem się tobą. - powiedział.
- Powinieneś zająć się nim , a nie mną! - Gdzie moge się przebrać? - zapytałam troche zła.
- W łazience. - Tutaj. - pokazał.
- Ok. To ide.
Byłam zła na Jacka. (Dżejka). Musiał go uderzyć? Może coś mu się stało.. Ale w sumie byłam też zła na Eryka. Wkurzył mnie. Jak młógł mnie tak zostawić! : Ide po Whisky po czym nie wracam wogóle? Zostawił mnie. Myślałam że ten wieczór (noc i wieczór) będzie inaczej wyglądała! Zupełnie inaczej sobie ją wyobrażałam. Czy tak czy tak musze sprawdzić co i jak u Eryka. A tak uciekając od tematu ta bluza była wspaniała. Ubrałam się w nią i uczesałam w koka na byle jak. Zawsze nosiłam gumke zawiniętą na rękę.
- Wyglądasz przepięknie w tej bluzie. - powiedział.
- Wkońcu twoja. Tak?
- Daje ją tylko wyjątkowym osobą. - odpowiedział.
- I to ja jestem tą wyjątkową? - uśmiechnełam się.
- Zdecydowanie Takk.
- Jesteś kochany, ale pewnie podrywasz tak wszystkie. - powiedziałam.
- Tylko Ciebie , mała.
- Haha. Ty też do mnie zaczynasz mówić mała? Ooo nie! - zaśmiałam się.
- Widocznie pasuje to do Ciebie widzisz! - Kto do Ciebie tak jeszcze mówi? - zapytał.
- Eryk.
- Ten dupek.?
-Nie mów tak o nim błagam cię nic ci nie zrobił.
- Ale by zrobił Tobie nie rozumiesz?
- Nic by nie zrobił! Może jedynie by mnie pocałował. Nic więcej. Zresztą ty masz dziewczyne więc czemu cię to obchodzi!?
- Tak jakby nie mam.
-Tak jakby.. Dobra wiesz już mi się odechciało z tobą gadać. Ciuchy oddam ci jutro albo jeszcze dzisiaj. - Cześć.
- Chcesz iść do niego żeby jeszcze coś ci się stało?
- Przy Eryku jestem bezpieczna Jack!! 
- Nie widać.
- Cześć! - wyszłam i trzasłam drzwiami. Przeszłam przez taras gdzie zastałam Maxa.
- Już idziesz, ślicznotko? - powiedział.
- Tak , niestety. Twój kumpel jest arogancki i dziwny. Nic nie poradze.
- Dobra jak chcesz. - Przejdzie mu , nie przejmuj się, mała.
- Nie będę , cześć.
Cześć.
Szłam uliczką. Szłam i szłam. Myślałam nad wszystkim. Może Jack mi nie mówi prawdy o wczoraj? Przyspieszyłam krok gdy przypomniał mi się Eryk. Weszłam do 'domu' i poszłam do 'pokoju' Eryka.
- Eryk! Jak z Tobą!? - zapytałam.
- Nic takiego...
Zauważyłam że miał podbitą wargę, rozwaloną noge i śliwe na oku. To chyba nie była przyczyna "Łokcia" Jacka?...
- Pokaż mi się! - wziełam wacik z łazienki i polałam na niego wode utlenioną.
- Zostaw! - To nic naprawde. - powiedział.
- Chyba widze nie jestem ślepa! - Pokaż..
- Ałł.. - przyłożyłam do jego nogi wacik.
Wszystko porządnie przetarłam. Zrobiłam mu dokładny okład. Rana była duża. Nie wiem czy będzie młógł się kompać z nią w słonej wodzie. Czy to przez Jacka? O co chodzi do cholery? Ta śliwa mogła być przez Jacka ale warga i ta noga? Rana na nodze dochodziła do mięsa.. Była przerażająca.
- Opowiadaj co się stało? - zapytałam.
- Nic , przewróciłem się.
- Mhm. Już Ci wierze , kochanie.. - zakpiłam z niego.
- Dobrze , dobrze..
- No mów.
- Wszystko zaczeło się od tego że poszliśmy na tą głupią impreze i wydarzyło się coś co wydarzyć się nie powinno.
- Tak już to wiem. - Proszę o dalszą część!
- Zostawiłem Cię. - Nie pamietam wszystkiego ale dużo jak kogoś 'opitego'. Poszłem po Whisky. Tak długo stałem w kolejce że aż mi się odechciało więc zawróciłem i zauważyłem cię z tym.. zastańcem.
- Jackiem? (dżejkiem)
- Dokładnie Tak!
- To nie jest zasraniec po pro...
-Jest! I mi nie przerywaj!
-Sam mi przerywasz!
-Okey. Wróciłem i jak zauważyłem cię z tym całym Jackiem to myślałem że go rozwale. Ale i tak nie miałem z nim szans , więc postanowiłem się upić i zaszaleć. Nie powinnienem.. Nie pamiętam z iloma babkami tańczyłem i się całowałem. Nie wiem czy zrobiłem czegoś czego powinnienem nie zrobić. Miejmy nadzieje że nie.. Słuchaj Ania ja cholernie żałuje.
- Dobrze. - Nie przymilaj sie do mnie lepiej powiec co ma to związek z rozwaloną nogą, wargą i śliwą na oku?..
- Pobił mnie twój kolega.
- Ale z łokcia nie?
- Ania.. Nie wiem co Ci powiedział ale to chyba nie wygląda na zwykłą bitwe z łokciem , co? Zacząłem zbliżać się do Ciebie i dostało mi się. W sumie go rozumiem. Najpierw w oko , potem w warge.
- A noga? - zapytałam.
- Z nogą było tak że jak wracałem zaliczyłem przewrotke.. z fikołkiem. Wpadłem w gąszcz winogrono...
- Hahhaa - zaczełam się zmiać.
- To nie jest śmieszne.
- No tak powaga - uśmiechnełam się. - Super że mi wszystko wyjaśniłeś. A co my tak ogólnie robiliśmy , no wiesz.. jak się do mnie 'zbliżyłeś'..
- Pociągnąłem Cię za rękę.. następnie.. - zawachał się.
- Następnie?..
- Obdarzyłem Cię pocałunkiem. - Nie martw się jednym. A później mi się dostało.
- Tylko za to?
- No tak. Przepraszam.
- Nic się nie stało! Przecież to nic takiego ,  byłes pijany. Ludzie robią różne rzeczy po pijaku.
- Ale powinnienem wrócić ,a nie Cię zostawiać.
- No takk... - Co później się wydarzyło?
- Nie pamiętam. Urwał mi się film.
- Mhm.. - Ide się przebrać. - powiedziałam i wstałam z łóżka.
- Byłas u niego? - zapytał zasmucony.
- Tak. Nie wiem dlaczego i jak się tam znalazłam.
- Dziwne..
- I to jak! - Dobra ide się przebrać. - i poszłam powiedzieć Bratu i Sarze że żyje.
Troche się zastanawiałam przy przebieraniu dlaczego Jack mnie okłamał. Przecież to niedorzeczne! Chciał żebym u niego po prostu spała? A może się coś tam wydarzyło?.. Nie.. Niemożliwe. Ubrałam się szybko w coś na luzie. Bluzke na ramiaczkach, krótkie spodenki i zarzuciłam 'kurteczke' wojskową . Kochałam ją..
Spakowałam ubranie pożyczone przez Jacka do torby , wziełam telefon i zrobiłam sobie na 'szybko' kanapke z dżemem.
- Gdzie się wybierasz? - Już chyba dość zabalowałaś , tak? - powiedział Tom.
- Tak, tak , braciszku, wiem! - Ale naprawde musze coś załatwić.
- Ok. - Bądź zaniedługo!
- Postaram się! - i wybiegłam.
Zmieżałam w kierunku Jacka. Chciałam mu oddać jego rzeczy i dopowiedzieć trzy grosze... Zapukałam mocno w drzwi do jego 'apartamentu' .
- Heej! - Wchodź, mała! - powiedział Max , który otworzył mi drzwi. - Ty pewnie do Jacka? Nieprawdaż?..
- Tak , dokładnie.
- Szkoda że nie do mnie. - powiedział z uśmiechcem.
- Haha. - Jesteś uroczy - zaśmiałam się, kiwając głową.
- Tak , wiem! - A ty piękna! - powiedział znowu uśmiechając się , a ja sie nieco zarumieniłam.
- Dziękuje , ale nie!
- Tak , mała , zdecydowanie Tak. - Fajnie że wkońcu mój kumpel znalazł super dziewczyne.
- Ale my nie jesteśmy razem.. - Przecież on ma dziewczyne, tak?
- Coś się pomiędzy nimi zmieniło.. - Chyba go zdradziła.. Pogadaj z nim. Pewnie Ci powie.
- Nie byłabym tego taka pewna. Okłamał mnie.
- Uuu.. Nie fajnie. - Dobra idź lepiej do niego! Jest na górze - pokazał  palcem na schody.
- Ok. - Miałam zamiar już zacząć wbiegać po schodach ale się wróciłam obdarzyłam Maxiego pocałunkiem w policzek i pobiegłam. Widziałam że był taki szczęśliwy jak poszłam.. Myślałam że rozwali stół.. To cudowne uczucie.. Wydaje mi się że mu na mnie zależy.
- Cześć. - powiedziałam.
- Hejj , mała wchodź. - powiedział Jack , który właśnie siedział opierając się o ściane.
- Proszę.. - oddałam mu bluze.
- Nie musisz..
-Masz!
- Ok. Dzięki.
- Czemu mnie okłamałeś? - Wytłumaczysz mi?
- Ale z czym?
- Błagam Cię nie udawaj że jesteś głupi i nic nie wiesz.. - Okłamałeś mnie! Pobiłeś Eryka. Ma śliwe na oku!
- Tak.. Wiem.
- Tak wiem? Myślałam że będziesz zaprzeczał!
- Po jaką cholere? - Masz szczęście że uratowałem Cię przed popełnieniem najgłupszego błędu na świecie!
- Może wcale by nie był głupim błędem! - powiedziałam.
- Mogłem Ci nie pomagać..
- Mogłeś! - Ale to zrobiłeś! Widzisz to był twój błąd.
- Nie moja wina że jesteś dla mnie bardzo ważna! - wziął się za głowe.
- Mhm.. Twoja! Jak widać czasem tak bywa. Przestań wciskać mi kit. Pobiłes mojego najlepszego kumpla i mówisz że dlatego że jestem dla Ciebie bardzo ważna? Pff.. Słaboo!
- Słabo.. Masz racje. Ale nie moge nic więcej powiedzieć jak tylko że jesteś cudowna. Poznałem Cię wczoraj i odrazu się w tobie zakochałem. - nagle wstał i oparł się o parapet rękami.
- Doprawdy? - zakpiłam.
- Tak doprawdy.
- Możesz mi powiedzieć co sie wczoraj wydarzyło po ty  jak pobiłeś Eryka?
- Zabrałem cię z tamtąd. - Wziąłem na ręce i zaniosłem tutaj. Nic więcej się nie wydarzyło. Naprawde. - zauważyłam jak się do mnie zbliża.
- Dobrze świetnie. - Myśle że nie kłamiesz.
- Przepraszam za wszystko.
- Nie przepraszaj! - Spoko. Rozumiem że nie mogłeś na to patrzeć.
- Uff..
- Ale zaraz , zaraz mogłeś troche zachamować! Myślisz że teraz co? Będę Ci mówić jaki to ty nie jesteś...?
Jack zaczął się do mnie zbliżać i zbliżać.
- Czemu tak dziwnie podchodzisz? - spytałam.
- Po to.. - pociągnął mnie za biodra i mocno pocałował.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Heeej Kochani! Długo czekaliście.. Wiem! Ale był on dla mojej kochanej przyjaciółki ♥ Pisałam go długo ponieważ nad nim szczególnie się starałam!
To dla Ciebie Fiolet ;
Dzięki że jesteś ♥ Kc ;*
Pozdrawiam i prosze o Komy ;D
 
 
 
 


6 komentarzy:

  1. Dziękuję Kochanie <3 Jesteś kochana :3
    Rozdział narazie jest najlepszy ! :*
    Czekam na więcej ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje , kocham ♥
      Powinnam dodać już za niedługo ;*
      Pozdrawiam ;D

      Usuń
  2. Jeju! To jest świetne ! <3 <3 <3
    Fajny blog, naprawdę :)
    Przeczytałam wszystkie rozdziały na raz i naprawdę muszę powiedzieć, że są super i masz talent do pisania!
    Czekam oczywiście na więcej.
    Zapraszam na mój http://zbvbnakoniecswiata.blogspot.com/ dzisiaj 22 rozdział, a w poniedziałek epilog. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okeyy ♥ Ja również kocham twoje rozdziały! :*
      Są cudowne :D Napewno będę czytać ;)

      Usuń
  3. Świetne opowiadanie,czekam na następne. ;)
    Zapraszam do mnie na prolog ;) http://szukaj-czekaj-nie-poddawaj-sie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń