niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 4. To przeznaczenie zapisane w niebie...
Dedykacja Dla : Mojej Najwspanialszej Przyjaciółki na świecie ;* : Dominiki Wodeckiej ♥ Kocham cię i myśle że ci się spodoba! :3
Po długiej, wykańczającej jeździe na mojej deskorolce miałam w planach wrócić do domu. Zmierzałam już w kierunku apartamentu, słuchając muzyki na słuchawkach aż nagle na "ślepo" wiechałam w jakiegoś wysokiego bruneta, który również jechał na deskorolce.
- Uważaj jak jeździsz! - To znaczy..yyy... Przepraszam! - Odrazu mi się spodobał.
- To chyba ja powinienem przepraszać! - Miło spotkać tu polke. - i pomógł mi wstać z ziemi. - Nic Ci nie jest? - spytał.
Dziwiłam się również że spotkałam tu polaka.
- Dzięki. Nie! - podziękowałam za pomoc i zarumieniłam się.
- Jestem Jack. A ty??
- Ja Ania. - Miło cię poznać.
- Widze że jeździsz na desce? - spytał.
- Tak na longboardzie. Co cię tu sprowadza?
- Jestem na wakacjach. - Dokładnie od wczoraj przyleciałem z Polski.
- Tak jak ja! - Z kim jesteś? - dopytywałam się.
- Z kumplami...a ty?
- Z przyjaciółmi iii... bratem! - odpowiedziałam.
- Taaa... - powiedział. - Ładnie tu!
- I to jak!
Byliśmy chyba sobą troche zawstydzeni.. Nie wiedzialiśmy o czym ze sobą gadać i czasem brakowało na tematu.
- Gdzie "mieszkasz"?
- Niedaleko. Muszę zjechać z tej górki i skręcić w lewo. Tam jest jeden z białych apartamentów i tam własnie jestem na wakacjach...nocuje..,jem..
- Mhm. Ja tutaj. - i pokazał na duży brązowy dom , który znajdował się naprzeciwko nas. Wydawał mi się bardzo kosztowny. Może dlatego że był taki elegancki? Sama nie wiem. Ten chłopak był przystojny nawet bardzo i nie chwaląc się myśle że ja też wpadłam mu w oko.
- Podasz mi swój numer? - spytał.
Ja się wahałam i długo nie odpowiadałam, więc zaczął się tłumaczyć.
- No wiesz moglibyśmy się... - wtedy mu przerwałam.
- Oczywiście! - proszę daj mi twój telefon. I wstukałam w klawiature telefonu swój numer podpisując się "Niezależna".
- Okey, będę lecieć. Miło było się z tobą zdeżyć. - zaśmiałam się.
- Ok. Napisze do Ciebie, cześć!
I tak każdy pojechał w swoją strone. Weszłam do domu i rzuciłam deske na bok.. gdzie popadnie.
- Hej! - Gdzie ty tyle byłaś? Miałaś pojeździć godzine.. Nei osiem! - spytała Sara.
- Poznałam kogoś.. Całkiem miłego.
- Opowiadaj! - powiedziała , zaciekawiona odkładając książkę na bok.
Po długim wytłumaczeniu jej jak było i jaki jest Jack, poszłam coś przekońsić do kuchni. Trochę zgłodniałam po plaży i desce. Zauważyłam spaghetti ( czy jak to tam) i bardzo się ucieszyłam. Uwielbiałam to danie.
- Cześć. To jak...idziemy gdzieś dziś wieczorem? - spytał Eryk, który właśnie wszedł do kuchni bez koszulki.
- Tak jasne, pakerze! - uśmiechnełam się do niego.
- HaHaHa. - zaśmiał się i wyszedł.
Eryk też miał coś w sobie. Był inny niż wszyscy dlatego własnie go lubiłam. Ale czy on teraz chciał mnie uwieść? Nie rozumiem...
Była 20.00. Ubrałam się w niebieską sukienke i czarne sandałki, ponieważ wiedziałam że wszystko skończy się imprezą.
Dostałam sms'a o treści..:
Hej! Myśle że Niezależna to ty? Masz dzisiaj czas? Może się gdzieś spotkamy w okolicy?
                                                                                                      Jack.
Natychmiast odpisałam:
Hej! Tak to ja..zgadłeś!!! Dzisiaj ide na impreze z kolegą w okolicy.. Mam nadzieje że się spotkamy.
                                                                                                       Niezależna.. Ania.
Już nic nie odpisał. Ale i tak przypuszczałam że wpadłam mu w oko tak jak on mi.
- Idziesz , siostrzyczko? - Zapytał Eryk który właśnie stał opierając się o moje drzwi.
- Tak , tak , braciszku. - odpowiedziałam i skierowaliśmy się w strone wyjścia gdzie spotkaliśmy Toma.
- A gdzie to się , zakochani wybierają? - zaśmiał się pod nosem.
- Ale śmieszne. - Na impreze - odpowiedziałam - Pa!
- Miłeś zabawy ! Pa .
Szliśmy i szliśmy . Doszliśmy do jakiejś restauracji.
- Co sobie życzysz , panienko? - zapytał miły kelner.
- Dla mnie sok pomarańczowy i lody truskawkowe. - odpowiedziałam.
- Oczywiście. - A dla pana?
- Dla mnie to samo. - powiedział Eryk.
Czekaliśmy bardzo  krótko na zamówienie. Chyba kelnerowi wpadłam w oko. Cały czas się na mnie gapił... Co za natrent. Aż zaczełam się go troche bać..
- Eryk.. Możemy iść się gdzieś przejś?
- Tak , mała - odpowiedział. Byłam o niego tylko o rok młodsza ale lubił tak do mnie mówić.
Szliśmy plażą. Pewnie z widzenia innych wygladaliśmy jak.. No nie wiem? Zakochani! A my tylko się przyjaźniliśmy. Czasem było mi  dobrze na duszy że mam przyjaciela 'chłopaka' , a czasem na odwrót. Zawsze wszyscy nam dogryzali.. "Zakochana para" , "uuu , "jesteście razem" , "jak po mniędzy wami się układa"?. Nieraz nas to wkurzało. Mówili że się wstydzimy 'publicznie' trzymać za ręce i dlatego się bijemy jak jeszcze byliśmy w gimnazjum. Nie było tak. Może i do siebie coś czuliśmy ale oni się strasznie uparli... Po prostu zazdrościli.
- Idziemy tam? - spytał Eryk pokazując na wielką impreze. Była 21.30.
- Tak. Możemy iść! - uśmiechnełam się i odruchowo chwyciłam go za rękę. Nawet nie wiem jak się to stało!
Jemu się to spodobało. Nie powiem że nie. Odwzajemnił uśmiech i zmierzaliśmy w kierunku imprezy. Widziałam jak już niektórzy byli pijani o tak wczesnej godzinie. Wygladało na to że wszyscy się świetnie bawili.
- Co chcesz do picia? - Spytał Eryk.
- Ja nie pije.
- Zaszalej dziewczyno! - Chociaż raz , prosze.. - powiedział.
- Ok! Whisky.
- Super . - i poszedł do baru , a ja siedziałam. Długo czekał była kolejka. Normalnie jakby ludzie nigdy nie widzieli alkoholu. Jak mnie mój brat zobaczy że pije to mnie zabije.. - pomyślałam. Ale wkońcu kiedyś trzeba zaszaleć , już piłam , nie raz! - pomyślałam.
Kto nagle od tyłu zasłonił mi oczy..
- Zgadnij kto to.. - powiedział znajomy głos , jednak rozpoznać go nie mogłam.
- Eyk?!
- Nie.. zgaduj dalej..
- Tom?
- Pudło! Jack! - popatrzył na mnie uśmiechnięty.
- Cześć! - Co ty tu robisz?!
- A no jestem. Z kumplami! - powiedział i pocałował mnie w policzek , a ja się zaczerwieniłam. - A ty co tu robisz? - zapytał.
- A no jestem! Z kumplem! - zaśmiałam się.
- Chyba kumpel się nie obrazi jak poprosze cię do tańca?
- Myśle że nie! I Tak nie wraca dość długo. - i poszłam z nim zatańczyć.
Tańczyliśmy dość długo! Dobrze że miałam sandały.
- Ide po Whisky. Chcesz? - zapytał.
- Chce! - odpowiedziałam zdyszana i usiadłam. Nagle przypomniało mi się że byłam tu z Erykiem.
Zdenerwowana zaczełam go szukać. Po 10 minutowym szukaniu odpuściłam i znowu zaczełam pić Whisky i tańczyć z Jackiem. ( Dżejkiem)
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest już kojeny rozdział! Troche dłuższy od poprzednich! Poświęciłam na niego cały dzień więc myśle że wam się spodoba! Jest on dla mojej kochanej przyjaciółki : Dominiki Wodeckiej bez , której nie zaczełabym tego pisać ;* Kocham Cię ♥
Wszystkich Pozdrawiam i proszę o komętowanie i wyrazanie swojej opini! ;D
 

2 komentarze:

  1. jejku :( dziękuje <3
    KOCHAM CIE BARDZO ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. EKSTRA TARARA.... Super.. Bardzo mi się podoba :)) Czekam na kolejny rozdział :)) http://nowa-milosc-w-niemczech.blogspot.com/ informuj mnie o nim w zakładce o opowiadaniach :)) Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń