Lot nam się strasznie dłużył... Może dlatego że nie umieliśmy usiedzieć na miejscu..? Siedziałam obok Sary , a chłopaki razem. Czasami słuchałam muzyki.. Czasami patrzyłam na film , który puszczali.. A czasami po prostu siedziałam znudzona pisząc sms do kogo popadnie. Gdy samolot wylądował poczułam wielką ulge i krzyknełam uradowana: Huraaaa!!! Wszyscy się na mnie popatrzyli i trochę się speszyłam... Gdy wyszliśmy z samolotu , musieliśmy odrazu powędrować do naszego 'busu' , który nas zabierze na miejsce.
-Ku.wa -przeklnełam. - Znowu mam siedzieć? Ja naprawde nienawidziłam siedzieć. Nie wytrzymywałam siedzieć i umierać z nudów.. Zawsze musiałam wziąść się w garść i ogarnąć się.
- Ania naprawde wytrzymasz... - Powiedział Eryk. - Przecież wiedziałaś że tak będzie..
- No tak ale ja naprawd ku.wa nienawidze siedzieć.. - odpowiedziałam..
- Chodź - i dał rękę na moje biodro. Powędrowaliśmy do busu gdzie było tak ciasno że japier.ziele... Myślałam że zaraz zostane wypchana przez okno (ponieważ było otwarte..) Byłam taka wkurzona , a zresztą kto by nie był?
- Nie martw się , zaraz dojedziemy - powiedział Eryk.
- Tak, tak.. Już to widze. -Nie jestem optymistką i nie patrze na świat przez różowe okulary , Eryczku. - odpowiedziałam.
- Podoba mi się to zdrobnienie. - zaśmiał się.
- Haha . Z czego się śmiejesz , głuptasie?
- Z niczego , debilko - powiedział i po raz drugi się zaśmiał.
- Sam jesteś debilem - uderzyłam go w rękę.
- No dobra , haha .
Jeszcze jechaliśmy gdzieś tak z 30 minut. Czas mi się dłużył.. i dłużył. Byłam taka zmęczona że aż Eryk mnie od tyłu podtrzymywał. Nareszcie bus zatrzymał się z wielkim hukiem. Wybiegłam jako pierwsza i ze szczęścia pocałowałam ziemie. Nasz apartament był 5 minut drogi stąd.
- Eryczku , najkochańszy braciszku... - powiedziałam.
- Czego chcesz? - skapną się że czegoś od niego chce.
- A co tak odrazu chce?! - Mam takie pytanie?..
- No jakie , gadaj?
- Poniósłbyś mnie...? - zapytałam
- Hahhahaa , chyba śnisz , słoneczko! - odpowiedział
- No prosze, prosze.. - i zrobiłam te oczy ze Shreka na , które zawsze leciał.
- Dobra już dobra. - Wskakuj na barana.
- Huraaa! Kochany jesteś - wskoczyłam na niego i pocałowałam w policzek. Eryk miał przerąbane bo dość że musiał dźwigać mnie to w dodatku bagaże. W czasie gdy mnie niósł podziwiałam piękne widoki. Doszliśmy dokładnie za 5 minut. Wparowałam do apartamętu i odrazu zajełam swoje łóżko z Sarą. Cieszyłyśmy się jak głupie! My byłyśmy w pokojach na górze , a chłopaki na dole. Byliśmy sami w niedużym domu. Rodzice nie chcieli żebyśmy byli w hotelu pełnym ludzi i "huliganów" . tak mówili na zwykłych ludzi... Mniejsza o to. Cieszyłyśmy się dlatego że mogłysmy nareszcie odpocząć od życia 'codziennego'. Byłyśmy zmęczone szkołą, obowiązkami.. Nie miałyśmy dla siebie czasu. Pogorszyły się nasze relacje... Była 18.00. Przebrałam się w coś nie "spoconego" po locie.
Rozpakowałam swoje ciuchy i byłam taka zmęczona że poległam na łóżku.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest rozdział 2. Myśle że wam się podoba! Gdybyście mogli komętować byłabym bardzo wdzieczna! Jutro lub jeszcze dzisiaj będzie dodany kolejny rozdział! Jeśli czytacie wyraźcie swoją opinie komętując! Z góry wielkie dzięki , pozdrawiam ! ;)

cześć wikospp! jeśli to ty sama piszesz te opowiadania a nie kopiujesz od innych osób to jesteś bardzo utalentowana bo nie jedna osoba by chciala tak pieknie pisac jak ty :) będe czytać twoje następne rozdziały opowiadania,i mam pytanie czy mogłabyś mi podac fb żebym sie z tobą skontaktowała bo chciałabym dedykacje dla mnie,moge zaprosić cie na fb. pozdro :)
OdpowiedzUsuńmoja lolcia tutaj napisała haha ♥
UsuńHej Karolina! Bardzo ale to bardzo Dziekuje :* Ciesze się że będziesz czytać rozdziały :) Jasne! Dedykacja mile widziana :) prosze :
Usuńhttps://www.facebook.com/profile.php?id=100003286392763&ref=tn_tnmn